Warszawskie zachody

Listopadowe i grudniowe wieczory raczej mnie trochę zniechęcają do plenerów. Muszę przyznać, że jestem ciepłolubem i dużo bardziej wolę hasać po zielonej trawie niż po burych i szarych parkach. Choć czasem..

…trzeba przyznać, że mroźne wieczory potrafią być naprawdę piękne. Oczywiście tylko i pod warunkiem, że akurat nie ma za dużo chmur i w ogóle trafimy na zachód słońca 🙂

5 thoughts on “Warszawskie zachody

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *